Jak przygotować się do porodu w trakcie pandemii?

ciąża

ciąża


Poród to trudny moment zarówno dla kobiety, jak i dla dziecka. Poród w czasie pandemii jest wielkim wyzwaniem. O swoim przygotowaniu do już czwartego porodu opowiada doświadczona mama Natalia Białobrzeska – Drużyna b.

Justyna Grzegółkowska: Jesteś Mamą trójki dzieci i wkrótce spodziewasz się kolejnego. Czy zbliżający się termin czwartego rozwiązania różni się od wcześniejszych, jeśli chodzi o Twoje nastawienie?

Natalia Białobrzeska: Moje przygotowanie do porodu zaczyna się już w momencie, kiedy dowiaduję się, że jestem ciąży. Wtedy włącza mi się świadomość, że noszę w sobie życie i jestem za to życie odpowiedzialna. Wiem, że moje ciało jest bardzo istotne i w tym momencie weszło już na drogę wyboistą, która będzie ode mnie wymagała sporo wysiłku i elastyczności. To się dzieje na różnych płaszczyznach. Zaczynając od tej fizycznej, czyli badania, leki, suplementy oraz joga, która jest mi bardzo pomocna.

Duże znaczenie ma przebywanie i ruch na świeżym powietrzu. Wiadomo, że przy trójce małych dzieci człowiek jest nieustannie w ruchu (śmiech), ale jednak czuję różnicę, kiedy spędzam czas z dziećmi w lesie. Jest to dla mnie mocno relaksujące.

W poprzednich ciążach nie przykładałam aż tak dużej uwagi do jedzenia – sama się tym zajmowałam. Teraz postanowiłam zasięgnąć wskazówek u specjalisty. Udałam się do dietetyczki specjalizującej się w dietach dla kobiet ciężarnych, potem korzystałam z diety pudełkowej. Czuję, że to mi pomaga, fizycznie lepiej funkcjonuję.

Drugim aspektem jest ten psychiczno-emocjonalny, który odbywa się w ścisłej współpracy z moim mężem.

Ciąża to i hormony, i ciągłe zmiany – bardzo dynamiczne. Wymaga to również zmiany podejścia do rzeczywistości na wielu płaszczyznach. W ciąży uczę się odpuszczania swoich różnych założeń, planów, że na pewno zrobię to, nadrobię tamto. Ciąża wymaga zwolnienia. Jest to kwestia takiej współpracy na co dzień, większej wyrozumiałości i wrażliwości na siebie, aby nauczyć się odpowiadać na potrzeby adekwatnie do aktualnych możliwości, bo to się bardzo zmienia. Działanie we dwoje ma tu wspólną korzyść.

Dla mnie bardzo ważne jest to, że dbam o przestrzeń dla siebie i mam wsparcie ze strony męża – Maćka. W tym codziennym pędzie czasem zapominam zadbać o siebie. Mąż mi wtedy przypomina: „kochanie, zrób sobie pozytywną przerwę, idź odpocznij, przejdź się, napij się kawy, poczytaj książkę, prześpij się.” Tego potrzebuje moja psychika, żeby się nie nakręcać i mieć kontakt z tym, co się dzieje w moim ciele i w moich emocjach. Przestrzeń dla siebie podstawą dobrego przygotowania do porodu.

Szczególnie, że poród jest trudny do przewidzenia, więc może budzić różne obawy i strach. Jest to naturalne. Dobrze jest jednak zadbać o swój komfort, tak, aby lęk nie stał się jakimś wielkim tsunami, które nas zmyje z powierzchni ziemi.

Psychicznie i emocjonalnie pomaga mi również sięganie po dobre, wartościowe treści. Nie chodzi tu o żadne lukrowane treści, tylko coś, co mnie wzmacnia. Lubię zaglądać do położnych, lubię czytać specjalistyczne strony. Chętnie sięgam też po książki opowiadające o ciąży i porodzie, w taki dobry sposób, który nie wzbudza strachu. Dodają poczucia sprawczości, ponieważ mimo iż poród jest wydarzeniem nieprzewidywalnym i dynamicznym, to i tak w jakimś stopniu mamy na niego wpływ, bo to my jesteśmy w tym porodzie i to my rodzimy.

Odcinam się od wszelkich straszaków oraz ludzi, którzy lubują się w opowieściach rodem z horroru lub w trudnych emocjach. Wiem, że jestem na to niezbyt odporna i łatwo przyswajam takie treści. Prewencyjnie robię dla siebie dobrą, bezpieczną przestrzeń. Pomagają mi też kursy online, których teraz jest znacznie więcej oraz różne formy warsztatów dla kobiet w ciąży, przygotowujące do porodu, ale też połogu, bo to także ma dla mnie znaczenie. To mnie wzmacnia daje poczucie, że poród to jest taka góra, która jest do zdobycia, tylko trzeba się zaaklimatyzować.

Płynnie łączy się to z aspektem duchowym, który jest dla mnie ważny. W tym z kolei pomagają mi takie karty afirmacyjne, oparte o Pismo. Czuję się zaopiekowana samą sobą. Jeżeli chodzi o moje nastawienie do porodu, to zdecydowanie czuję większy spokój, taki wewnętrzny spokój i myślę, że wynika to z prostego faktu, że jak to już jest ten czwarty raz, to pewne aspekty tej drogi, pewne odcinki na tej drodze ciąży i porodu są powtarzalne, do przewidzenia, są już do przeżycia. Ja już to przeżyłam trzy razy i teraz mogę wyciągnąć wnioski, co było mi rzeczywiście potrzebne i przydatne, a co było zbędne i było nadbagażem, który niosłam.

Jako doświadczona mama, co doradziłabyś kobietom, które spodziewają się swojego pierwszego porodu?

Przede wszystkim doradziłabym takim mamom, żeby zadbały o to, czym się karmią: jakimi treściami, skąd czerpią, z jakich źródeł, jakich ludzi mają wokół siebie. Czy mają taką wioskę – wioskę wsparcia. Jest to teraz o tyle trudniejsze, że nie możemy swobodnie wychodzić z domów i się spotykać, ale takie wioski wsparcia można tworzyć też zdalnie, bo to chodzi o osoby, które są wspierające, które są pozytywnie motywujące, które potrafią być, nie tylko gadać, nie tylko radzić, ale być, wysłuchać.

Bardzo ważne to, czy ja taką wioskę wsparcia tworzę ze swoim partnerem, jeżeli go mam. Czy o tym rozmawiamy, czy nadaję znaczenie temu, że jego obecność w tych codziennych, prozaicznych chwilach jest bardzo ważna. Jego zaangażowanie, również emocjonalne, co może nie być oczywiste, bo zwykle mężczyzn się spycha do roli, jedź po ogórki kiszone, jest też bardzo ważne. Nie jadąc po ogórki kiszone można przez przypadek zginąć (śmiech), oczywiście żartuję. To bycie w kontakcie z kimś bliskim, poczucie, że ta osoba też jest zaangażowana. Świadomość,  że wie, gdzie są wyniki badań, wie co się u mnie aktualnie dzieje. Jest wyczulona też na mnie i uwrażliwiona, to jest bardzo wspierające, bo pomaga iść trochę pewniej w to nieznane.

Kolejną rzeczą, którą bym powiedziała takiej mamie, to: „Pamiętaj, że poród to nie jest czas i miejsce, żeby sobie bądź komuś cokolwiek udowadniać”. My kobiety jesteśmy zasypywane przeróżnymi wizjami porodów, przeróżnymi oczekiwaniami, jakimś takim już rodzącym się poczuciem winy, narzucanym z zewnątrz. Powinnaś rodzić tak, nie powinnaś rodzić tak, powinnaś zrobić to, nie powinnaś zrobić tamtego, i tak dalej. Presja jest bardzo niszcząca i hamująca. Rzeczywiście może być trudno, jeżeli się w to wejdzie, w tę presję i się od niej nie odetnie. Trudno potem usłyszeć siebie, czego JA tak naprawdę chcę, potrzebuję, co mi rzeczywiście przyniesie dobro. Trudno wtedy o intuicję, taką dobrą intuicję.

Myślę, że dużym lękiem pierworódki jest zetknięcie się z systemem szpitalnym. W Internecie krąży bardzo dużo trudnych historii, prawdopodobnie w większości prawdziwych. Niestety łatwo tym nasiąknąć, łatwo sobie wyobrazić, że w takim razie ja idę na wojnę, walczyć, a ludzie będą przeciwko mnie. Warto też mieć  poczucie, że mam wpływ, bo mogę zadecydować jaki szpital wybiorę, mogę poczytać o szpitalach, mogę się dowiedzieć, jakie  położne tam pracują, mogę wybrać położną, która będzie mi towarzyszyć podczas porodu, mogę skorzystać z opieki douli. Takie wybory pomagają upuścić trochę strachu i nabrać zaufania, że są ludzie, którym zależy, żeby ten poród przebiegał jak najlepiej.

Z punktu widzenia pacjentki ciężarnej, co jest dla ciebie najtrudniejsze w okresie pandemii?

Trudne jest to, że aktualne standardy opieki okołoporodowej są niejednolite. Fundacje pro kobiece, zadają bardzo ważne pytania, związane na przykład z wytycznymi dotyczącymi porodów rodzinnych. A jasnych odpowiedzi nie ma. To z kolei tworzy podziały na bardziej i mniej uprzywilejowanych. Przez cały czas wzmożonych restrykcji przygotowywaliśmy się emocjonalnie do tego, że fizycznie nie będziemy razem w porodzie. Szczęśliwie szpital, w którym rodzę wrócił do „normalności” przy zachowaniu szczególnej ostrożności. Jednak rozumiem rozgoryczenie kobiet, które nie mają między czym wybierać, bo nie mieszkają w stolicy czy w innym większym mieście.

Jak wygląda aktualnie przygotowanie do porodu? Obecnie zaleca się co drugą wizytę, jak więc z punktu widzenia pacjentki wygląda nadzór nad ciążą? Czy wykorzystywane są e-konsultacje?

Jeżeli chodzi o samo przygotowanie do porodu, to ja w tej ciąży nie korzystam z żadnej szkoły rodzenia. Natomiast są  takie szkoły organizowane w pełnym wymiarze godzin, co jest super opcją dla kobiet, które tego potrzebują. Natomiast jeśli chodzi o wizyty czy badania, to u mnie zostało to bardzo mocno odcięte. Mója lekarka prowadzący zalecił mi kontakt w nagłych przypadkach. Ja szczęśliwie zaraz przed wprowadzeniem obostrzeń miałam wizytę kontrolną. Badania laboratoryjne też są mocno utrudnione, miałam problem, aby w Warszawie wykonać badania w moim punkcie diagnostycznym.

Dostałam jasne zalecenie od mojej ginekolożki, aby nie ryzykować, żeby nie robić teraz zbędnych badań, nie chodzić nigdzie jeść i zwyczajnie siedzieć w domu.

Czy widzisz sens telemedycyny w kontekście rodziców, którzy w czasie pandemii nie mogą wyjść z domu, a potrzebują skontaktować się z lekarzem, gdy coś niepokojącego dzieje się z dzieckiem?

Nie mieliśmy takiej sytuacji teraz, w trakcie pandemii, żeby czuć się zaniepokojonymi i chcieć skorzystać z konsultacji z lekarzem w sprawie naszego dziecka.

Myślę jednak, że ta szalenie trudna sytuacja, w której się znaleźliśmy wymogła sprawdzenie nowych metod, nowych narzędzi i nowego sposobu działania. Okazuje się, że to w wielu przypadkach zdaje egzamin, że jest to korzystne, jak na przykład SOR-y, na których ponoć teraz są ludzie, którzy naprawdę potrzebują tam być, nie ma kolejek ani zapełnionych korytarzy.

Myślę też od strony rodzicielskiej, że chciałabym konsultować zdalnie z lekarzem sprawy, które wydają mi się niepokojące. Często zdarzało się, że szłam do lekarza, rejestrowałam się, organizowałam cały dzień, żeby z jednym dzieckiem wyjść z domu, a reszta miała opiekę, siedzieliśmy, czekaliśmy, wchodziliśmy do gabinetu po długim czasie, po czym okazywało się, że nic się nie dzieje.  Więc gdybym mogła to usłyszeć przez telefon, nie tracąc czasu i bez całego zamieszania, byłoby to dla mnie korzystne. Myślę, że jest w tym szansa na usprawnienie kontaktu. Dla mnie jako mamy możliwość telekonsultacji byłaby pomocna.

 

Natalia Białobrzeska, mama czwórki dzieci, prowadzi https://www.instagram.com/druzyna_b oraz wspiera relacje -> www.odzawsze.pl

ginekologiapediatriawywiad ze specjalistą

Komentarze są wyłączone.