Lekarze pomagają – o misji w Afryce


 

Utrudniony i kosztowny dostęp do służby zdrowia, choroby skóry i oczu oraz duży odsetek ludności zakażony HIV to problemy, z którymi muszą radzić sobie Kenijczycy. W 2019 roku lekarze z województwa zachodniopomorskiego wyruszyli do Kenii w ramach akcji „Medycy dzieciom z Afryki”, aby nieść pomoc lekarską najbardziej potrzebującym dzieciom oraz ludności lokalnej.

O misji  w Kenii w wywiadzie opowiada lekarz Monika Rychert.

Jak wyglądała misja w Kenii?

Misja w Kenii odbyła się w listopadzie 2019 roku. Uczestniczyły w niej cztery lekarki, większości zajmujące się pediatrą z województwa zachodnipomorskiego. Celem naszego wyjazdu było leczenie najuboższych pacjentów z rejonu Meru. Przez okres dwóch tygodni przebywałyśmy  w tym rejonie, jeżdżąc po okolicznych wioskach i świadcząc pomoc medyczną.

Czy konsultacje lekarskie są powszechnie dostępne?

Kenia jako afrykański kraj jest stosunkowo wysoko rozwinięta, co wiąże się z możliwością uzyskania pomocy medycznej. Problem polega na tym , iż są to usługi płatne i nie każdego mieszkańca stać, aby móc skorzystać z konsultacji lekarskiej. Dodatkowo dostępność do służby zdrowia dla mieszkańców z małych miejscowości i wiosek jest bardzo utrudniona, między innymi z powodu braku transportu.

Czy to oznacza, że przeciętny Kenijczyk nie ma możliwości skorzystania z konsultacji lekarskiej?

Potencjalna możliwość jest. Należy jednak pamiętać, iż w Kenii nie ma systemu zdrowotnego, jaki funkcjonuje w Polsce. Mali pacjenci są objęci opieką zdrowotną i część rzeczy mają refundowanych. Trzeba jednak pamiętać, że w Kenii płacimy za wszystko: każdy wykorzystany plaster, gazę, strzykawkę, wenflon. Bardzo podnosi to koszt samej wizyty, a ludzi na to nie stać. Dodatkowo dochodzą koszty dojazdu do szpitala, te związane z niepracowaniem w danym dniu, wydatki na wykupienie leków i dalszą kontrolę. W efekcie staje się to praktycznie niedostępne i  większość pacjentów nie jest w stanie regularnie przyjmować leków, badać się oraz stawiać się na wyznaczone wizyty.

Jakim pacjentom pomagałyście?

Celem naszej pomocy były małe wioski, gdzie mieszka najuboższa ludność, a opieka medyczna jest niedostępna. Odwiedziłyśmy siedem sierocińców, jeden ośrodek dla pacjentów HIV dodatnich oraz jeden ośrodek dla dzieci w ciężkiej sytuacji. Naszymi pacjentami były głównie dzieci, ale opiekowałyśmy się też osobami dorosłymi oraz starszymi.

Ośrodek HIV dodatni wywarł na mnie niesamowite wrażenie. Placówka była przygotowana na przyjęcie ponad dwustu dzieci. Jest sponsorowana przez Włochów. W zasadzie funkcjonuje jako dom. Jest to ośrodek, w którym dzieci mają pełen dostęp do służby zdrowia: kontakt z lekarzem i pielęgniarką. Niestety, są to większości dzieci porzucone przez swoich rodziców. Rodzice nie chcą wychowywać dzieci HIV dodatnich.

Z uwagi na obniżoną odporność wśród tej grupy pacjentów obserwowałyśmy dużo zakażeń uszu oraz gruźlicy. W Kenii od 40% do nawet 70% ludności jest zarażona HIV. Funkcjonuje tam program rządowy, gdzie pacjenci są leczeni trzema lekami. Jednak z uwagi na wewnętrzne przekonania, dużą ujmą, szczególnie wśród mężczyzn, jest leczenie na HIV. Nie podejmują oni leczenia. W efekcie zakażenie przekazywane jest na dzieci i wiele z nich rodzi się HIV dodatnim.

HIV to rzeczywiście duży problem. Z jakimi innymi medycznymi problemami mierzy się jeszcze Kenia?

Bardzo problematyczne są wszelkie choroby skórne oraz oczu. W rejonie Meru malaria wydaje się być już bardziej opanowana. Rząd wraz z pomocą WHO bardzo dobrze poradził sobie w tej kwestii.

Co w trakcie misji było najtrudniejsze?

Logistyka. Logistyka transportu oraz znalezienie miejsca, gdzie będziemy mogły przyjmować pacjentów. Przeważnie były to różne namioty, ale zdarzyło się nawet, że pracowałyśmy z pacjentami na ławkach w Kościele. Pracę utrudniał nam również brak dostępu do prądu. Mieliśmy ze sobą usg, w naszym zespole był też radiolog. Dużą przeszkodą w niesieniu pomocy pacjentom była też bariera językowa – nie wszyscy posługują się językiem angielskim, mimo że jest to oficjalny język. Myślimy zupełnie inaczej niż w Afryce.

Czym pozytywnym zaskoczyła Cię misja?

Dużą otwartością i radością Kenijczyków. Licznymi podziękowaniami za to, co czynimy. W miejscach, które odwiedziliśmy byliśmy bardzo miło goszczeni. Szczególnie przez osoby żyjące na co dzień w tak skromnych warunkach. Był to dla nich duży wysiłek. W rejonie, w którym przebywałyśmy pozytywnie reaguje się na osoby o białym kolorze skóry, szczególnie dobra jest opinia o białych lekarzach. Budziłyśmy duże zainteresowanie.

 

 

Monika Rychert – lekarz, doktorant. Jest na ostatnim roku szkolenia specjalizacyjnego z pediatrii w Klinice Pediatrii, Endokrynologii, Diabetologii, Chorób Metabolicznych i Kardiologii Wieku Rozwojowego.

wywiad ze specjalistą

Afrykalekarzmisja

Komentarze są wyłączone.